My new discovery. tracks seems to be quite new cause there are only 2000 plays
środa, 30 listopada 2011
środa, 23 listopada 2011
Julia Marcell
While taking a break from learnig anthropology, I'm listening to Julia Marcell. Some people compare her to Bjork or Bat For Lashes. Well, I don't really care, for me it's one of best songs of this summer. Pure magic. See if she reminds you of those artists. Take care.
poniedziałek, 21 listopada 2011
Hot Kiss
It's rather old song, but It's one of my fav videos. I don't have very much to say today, just wanted to share something.
I want that headband soo bad!
niedziela, 20 listopada 2011
Portico Quartet - Ruins
Ha again, I stole this track. Good one for a autumnal mood and if someone likes this genre it's also good proposition.
sobota, 19 listopada 2011
YELLE - LA MUSIQUE - CLIP OFFICIEL HD
Soo, I ought to say something. My english is not as good as Aga's but i'll try to deal with it. Soo yes, Yelle, it's some continution of my favrites hits on Kitsune Maison.I adore french song's and the sound of french singers and it's one of them. I afraid that you can find some mistakes here but I haven't used english for a long time so please be forgiving to me.
sssssnakepit & kinda big change
Lately, I've been checking our blog's statistics and I saw that we have lots of visitors who are not from Poland. So, me and Wojtek decided to switch to English, so that more people would understand what we write as we want not only to share tracks but also, to share what we think about them. That's the point of blogging, isn't it? Haha. Right. This may also be a great training for me, as my studies are in English.
I'm not saying, we'll switch to English completely, we'll see how it will all come out, but yeah, at least we're trying. Hope, it won't be a tragic disaster.
Now, look what we got here. Enter Shikari. I'm absolutely in love with them. I've been loving them since their first album in 2007 (not sure about date, though). What I present is a remix of single from "A Flash Flood of Colour", album, which is to be released in January 2012. Enjoy!
środa, 16 listopada 2011
Take Care
Wczoraj swoja premierę miał najnowszy album kanadyjskiego rapera, Drake'a. Jest on jednym z członków ekipy Young Money i moim skromnym zdaniem, jednym z lepszych. Ma bardzo charakterystyczny styl, odmienny od innych artystów z wytwórni Lil Wayne'a (np. Tyga , Nicki Minaj, Lloyd). Nie jest najlepszym raperem świata, piosenkarzem też pewnie nie, nie ma szalonego flow, ale sprawia wrażenie, że wie o czym pisze i rzeczywiście to czuje. Ode mnie tyle. Jeśli Wam sie spodoba obczajcie bloga jego ekipy October's Very Own.
poniedziałek, 14 listopada 2011
Jolie Cherie - Insomnie (official video)
Jakoś tak ostatnio mam że podoba mi się muzyka po francusku. Tu to zaczerpnięte ze składanki Kitsune Maison 10, którą polecam i prawdopodobnie będę jeszcze tu umieszczał.
niedziela, 13 listopada 2011
Filmowe hity część II
Wojtek napisał ostatnio co nieco o piosenkach z filmów i seriali, ale, moim skromnym zdaniem, warto wspomnieć o paru innych, które też zasługują na uwagę. Przy czym, nie będą to klasyki z "Gwiezdnych Wojen" albo "Ojca Chrzestnego" bo to i tak wszyscy znają.
1. Mad World
Piosenkę znam już od paru lat, film obejrzałam jakieś dwa czy trzy tygodnie temu. Film mi się bardzo spodobał i na dodatek przypomniał ten kawałek. Jest ciężki i raczej przygnębiający, i idealnie pasował do schizowego Donnie'go. To taka melodia na smutny, szary dzień, kiedy trzeba sobie trochę rzeczy przemyśleć.
2. Down in Mexico
Teraz kawałek z jednego z moich ulubionych filmów, czyli "Death Proof". Filmy Tarantino ogólnie wyróżniają się mega ścieżkami muzycznymi i to nie jest wyjątek. Ta scena z lap dęsem jest zresztą chyba najbardziej znaną i lubianą sceną z całego filmu. Ciekawe czemu, hm hmmm...
3. I'm Shipping Up To Boston
Płynę do Bostonu po moją drewnianą nogę, arrrr! Kawałek z "Infiltracji" Scorsese. Po tym filmie stali się rozponawalni nie tylko wśród słuchaczy punka i bardzo fajnie. Uwielbiam to połączenie irlandzkich melodyjek rodem z gospody leprechaunów i hardcore punka. Wszystko to wymieszane z masa poczucia humoru i dodatkiem pirackiego "pazura". ARRRR!
4. Let's Twist Again!
Kolejne dwa kawałki nie będą piosenkami z soundtracków do filmów, ale dwóch mega seriali. Jednych z moich ulubionych. Najpierw, "Mad Men". Piękne lata 60., wszystko idealne, cukierkowe. Mówi się, że nigdy wcześniej i nigdy później, gospodynie domowe nie były tak zadbane i idealne. Tak samo jak gra, scenografia, kostiumy i muzyka w tym serialu. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Nic dziwnego, że dostali masę nagród.
5. 500 miles
To chyba jedna z bardziej wpadających w ucho piosenek. Po tym jak w jednym z odcinków "How I Met Your Mother" Marshall i Ted śpiewali ją w samochodzie, nuciłam to przez jakiś tydzień albo i dłużej. To musiało być trochę straszne dla kogoś, kto musiał mnie wtedy słuchać.
Ella Fitzgerald - Dream a Little Dream of Me
Nie powiem, skradzione komuś, ale wprawiło mnie w dobry nastrój wiec niech wprawi i was.
piątek, 11 listopada 2011
TOKiMONSTA - Lovely Soul
Muzyczny chilloutcik prosto z Przeglądu Form Muzycznych Kwadrat. Widzieliśmy, słuchaliśmy i było fajnie. Idealne jako tło spotkań ze znajomymi i głębokich rozmów o życiu i śmierci, i kozach. Polecamy, Hilda & Wojtek.
niedziela, 6 listopada 2011
I Need
Jak co rano włączam Czwórkę, czyli radio na wizji i jem płatki a tu coś takiego. Straszliwie zapadło mi w pamięć, ale ani nie podano nazwy ani nie mogłam tego znaleźć w ich plejlistach. Po południu drugi raz włączyłam tv, co mi si raczej nie zdarza, a tu Maverick. Tym razem zapamiętałam kawałek tekstu, wyguglowałam, no i jest. Może troche pojękuje, ale straszliwie mi sie podoba. Dziwaczny głos, akcent, melodia. Polecam, Hilda.
piątek, 4 listopada 2011
Najgłupsze teledyski ostatnich miesięcy
Mam wrażenie, że ostatnio nastąpił jakiś wysyp właśnie takich durnych teledysków. Może się nie znam albo mi się wydaje, może się starzeję, ale no nie wiem. Chociaż, bywają dni, jak mam dobry humor, że nawet mnie śmieszą Oceńcie sami, kolejność nie ma znaczenia
1. LMFAO czyli fabryka imprezowych hitów
Dobrze się bawisz, tańczysz a potem przez chwile skupiasz się na tekście i już nic nie jest takie samo. Nagle stwierdzasz, że to durne i przez dłuższą chwilę, albo w ogóle, nie jesteś w stanie wrócić do poprzedniego stanu. O klipie nie muszę dużo mówić. Najśmieszniejsze są te warkoczyki i wersja ocenzurowana na Vivie, kto widział, wie o co chodzi. Girl look at that body.
2. Sos kaczkowy i zły wilk
Yep, nowy singiel od Duck Sauce, tych którzy popełnili Barbrę Strejsand uu uu uu. To już chyba nie będzie taki hit, chociaż jest nawet zabawnie.Jak się nie myśli, jakie to durne. Nie wiem tylko, co wilki mają wspólnego z nieogolonymi głowami. Ale tymi drugimi. Aaauuuuuuuuuu!
3. Basen syropu na kaszel i mięśniaki
Nie wiem czemu, ale lubię Nicki Minaj. W sumie nie jest zbyt dobra, oryginalna blablabla, ale jest zabawna i wydaje się, że ma sporo poczucia humoru i dobrze się bawi. Kawałek jest nawet uroczy, wszystko jest słodko, ale znowu, nie ogarniam tego różowego czegoś, tego nieumiejętnego tańca, lodowego motocykla i jak można żyć z tak ogromnym tyłkiem.
4. Piękny chłopcze, ah ah
Fałsz, durny tekst, bit jak z wiejskiej dyskoteki i te wstawki męskiego głosu. Lolita. Tekst pół biedy, nikt tego nie zrozumie, przecież to po francusku. Laska jest Polką, kto by pomyślał. Miałam pisać o teledyskach, ale tu, nawet nie wiem co powiedzieć. La lala mamy jacht, mam białą sukienkę lalala chodzę boso po trawie lalala .
czwartek, 3 listopada 2011
Muzyka filmowa(serialowa)
Taak, to bardzo istotna część filmu, która paradoksalnie czasem lepiej oddaje emocje w filmie niż sam obraz. Czasem są to utwory tworzone na potrzeby filmu, a czasem ktoś uznaje że warto taki i siaki utwór wkleić. Wrzucam więc tu moje ulubione utwory filmowe(te które akurat wpadną mi do głowy) a co!
Moim zdaniem klasyka muzyki filmowej, słyszysz kilka pierwszych dźwięków i już wiesz co to za film!
Kolejne to motyw z Miami Vice(tego prawdziwego ze swoistym klimatem), który bardzo dobrze się broni jako samodzielny utwór ( w przeciwieństwie do powyższego ).
Polacy nie są gorsi, a tu jeden z utworów Michała Lorenca wykorzystany w Psach, sam film jak i muzyka są chyba bliżej rzeczywistości niż każdy inny. To prawdopodobnie mój ulubiony kawałek filmowy.
Do tego filmu muzykę robiło chyba wiele gwiazd(Tina Turner), jak i wiele w nim grało(to chyba każdy wie), ale ten najbardziej mi się spodobał.
Słysząc ten kawałek na rowerze lub na rolkach czuję się, jakby fizyka mnie nie obowiązywała(do czasu gleby)
Tom Cruise i jak zwykle wyższa od niego ładna pani, ciekawe czy ma kompleksy.
Utwór jeden z tych miłosnych, ale nie nazbyt smętnych.
Mało brakowało i bym był zapomniał! Jeden z lepszy soundtracków komediowych(moim skromnym zdaniem)
To by było na tyle z tego co mi się przypomniało i stwierdziłem że powinno się tu znaleść
Moim zdaniem klasyka muzyki filmowej, słyszysz kilka pierwszych dźwięków i już wiesz co to za film!
Kolejne to motyw z Miami Vice(tego prawdziwego ze swoistym klimatem), który bardzo dobrze się broni jako samodzielny utwór ( w przeciwieństwie do powyższego ).
Polacy nie są gorsi, a tu jeden z utworów Michała Lorenca wykorzystany w Psach, sam film jak i muzyka są chyba bliżej rzeczywistości niż każdy inny. To prawdopodobnie mój ulubiony kawałek filmowy.
Do tego filmu muzykę robiło chyba wiele gwiazd(Tina Turner), jak i wiele w nim grało(to chyba każdy wie), ale ten najbardziej mi się spodobał.
Słysząc ten kawałek na rowerze lub na rolkach czuję się, jakby fizyka mnie nie obowiązywała(do czasu gleby)
Tom Cruise i jak zwykle wyższa od niego ładna pani, ciekawe czy ma kompleksy.
Utwór jeden z tych miłosnych, ale nie nazbyt smętnych.
Mało brakowało i bym był zapomniał! Jeden z lepszy soundtracków komediowych(moim skromnym zdaniem)
To by było na tyle z tego co mi się przypomniało i stwierdziłem że powinno się tu znaleść
Nie będę gorszy!
Jako że Aga przedstawiła swój muzyczny życiorys postanowiłem również przedstawić się od tej muzycznej strony.
Kolejnym etapem kiedy stałem się bardziej niezależny muzycznie poprzez posiadanie magnetofonu z cd (przedszkole/podstawówka) był król popu, zresztą uwielbiany przez dzieci (z wzajemnością...).
Lata mojej podstawówki były ściśle związane z hip-hopem i szerokimi spodniami. Na szczęście byłem bardzo wybrednym słuchaczem i do tej pory nie wstydzę się fascynacji tym gatunkiem :
Ha gimnazjum było bardzo przełomowe, ponieważ otworzyłem się na brzmienia gitary. Pewno związane to było z buntowniczym przekazem tej muzyki!
Liceum ha! To trzeba podzielić na kilka etapów. Początkowo był to powrót do muzyki lat 80:
Jednocześnie zainteresowanie rockiem przerodziło się w zainteresowanie 'rockiem niezależnym':
Prawdopodobnie kolejny etap to muzyka z pogranicza muzyki elektronicznej i chyba popu:
Koniec liceum, jazda na rolkach i dubstepowe remixy to jest to!
Ostatnie miesiące to zupełne otwarcie na wszystkie gatunki:
Więc moja przygoda z doborem muzyki zaczęła się prawdopodobnie od hiciorów lat 80-90 które moi rodzice uwielbiali myślę że to będzie dobry przedstawiciel tej muzyki :
Kolejnym etapem kiedy stałem się bardziej niezależny muzycznie poprzez posiadanie magnetofonu z cd (przedszkole/podstawówka) był król popu, zresztą uwielbiany przez dzieci (z wzajemnością...).
Lata mojej podstawówki były ściśle związane z hip-hopem i szerokimi spodniami. Na szczęście byłem bardzo wybrednym słuchaczem i do tej pory nie wstydzę się fascynacji tym gatunkiem :
Ha gimnazjum było bardzo przełomowe, ponieważ otworzyłem się na brzmienia gitary. Pewno związane to było z buntowniczym przekazem tej muzyki!
Liceum ha! To trzeba podzielić na kilka etapów. Początkowo był to powrót do muzyki lat 80:
Jednocześnie zainteresowanie rockiem przerodziło się w zainteresowanie 'rockiem niezależnym':
Prawdopodobnie kolejny etap to muzyka z pogranicza muzyki elektronicznej i chyba popu:
Koniec liceum, jazda na rolkach i dubstepowe remixy to jest to!
Ostatnie miesiące to zupełne otwarcie na wszystkie gatunki:
wtorek, 1 listopada 2011
Muzyczny życiorys
Stwierdziłam, że pisanie bloga warto zacząć od krótkiego wstępu i przedstawienia się. Wstęp napisał Wojtek, ja się przedstawię, ale od tej muzycznej strony. Postanowiłam wyruszyć na muzyczną podróż po swoim dotychczasowym życiu, w którym było parę oddzielnych etapów, które da się łatwo oddzielić. Oczywiście nie było tak, że słuchałam tylko i wyłącznie tego o czym piszę. Zawsze starałam się być mniej więcej na tak zwanym czasie. Słuchałam masy różnych rzeczy. Mniejsza z tym, zaczynamy
1. Dziecięce zabawy
Tak. Piękne czasy. Zabawy lalkami Barbie, klockami Lego, budowanie baz i marzenia o dorosłym życiu. Chciałam być piosenkarką. Nie byle jaką bo Britney Spears. Niestety w zabawach zawsze była zaklepana i musiałam śpiewać do szczotki jako J.Lo. Czas był okrutny, tak samo jak rzeczywistość. Z wiekiem odkryłam, że z mojej kariery nici, nikt nie docenił mojego głosu. Nawet ja
.
2."Mrok"
Taaaa. Mroczne czasy podstawówki. Wszyscy moi znajomi, którzy już wyrośli z Ich Troje, zaczęli słuchać Eski, która wtedy puszczała prawdziwe hity jak JedenOsiemL czy jak to się pisało. Ja zaczęłam słuchać zespołu Evanescence, który towarzyszył mi mniej więcej do końca podstawówki, czyli jakieś 2 lata. Zasłuchiwałam się w tekstach o samotności z brzdąkającymi łańcuchami i odgłosami burzy w tle, roztrząsając podstawówkowe dramaty i zawzięcie tłumacząc teksty. Bardzo możliwe, że to im zawdzięczam swoje postępy w nauce angielskiego haha.
3. Straight edge xxx
Po erze mroku, nadszedł czas emo, który stosunkowo szybko przerodził się w fascynacjęhardcore punkiem. Zawdzięczam to swojemu starszemu bratu, który zabierał mnie na koncerty. Swoją drogą musiałam tam zabawnie wyglądać. Byłam tam pewnie najmłodsza i na dodatek dziewczyną. No, ale dzielnie chodziłam, byłam straight edge czego nikt nie rozumiał. Miałam pewien problem w wyborze jednego kawałka, który byłby odpowiedni do tej części bo słuchałam naprawdę różnych rzeczy od polskiego oldskulowego hc po amerykański post hc. Mogłabym wstawić coś Regresu, coś Have Heart czy Ruinera, czy jakiś klasyk od Minor Threat, ale wstawię coś na co akurat mam ochotę.W gruncie rzeczy nie słucham już tego na co dzień, ale nadal lubię sobie czasem włączyć.
4. Brytyjski akcent
Mniej więcej w tym czasie kiedy słuchałam hc, nastąpił wysyp zespołów indie rockowych czy brit rockowych/popowych. Ich też słuchałam i to nawet sporo. Lekkie i przyjemne. Zawsze mi tylko było trochę szkoda, że jakoś nie podpasowało mi The Arctic Monkeys. Jakoś nigdy nie zrozumiałam szału. Niby fajnie, ale nic specjalnego.
5. Bity i najki
Po kilku latach poruszania się głównie w okolicach hc nastąpił kompletny przewrót w moich plejlistach. Nie pamiętam dokładnie czemu. Zaczęło się to jakoś w połowie liceum. Nagle odkryłam hiphop. Polski i zagraniczny. Zwykłe rapsy, ale zaczęło mnie interesować też rnb czy soul. Wcześniej w odkrywaniu muzyki pomagał mi brat podrzucając co jakiś czas jakiś nowy fajny zespół. Tutaj wpadłam w pełne euforii poszukiwania coraz to nowych dźwięków. Narazie, jest to ostatnio etap, który mogę zdecydowanie oddzielić. Teraz słucham wszystkiego od hiphopu, przez rnb, soul do elektroniki, dubstepu czasem jakieś indie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)